Archdiocese of Chicago
. Locators:  Parishes | Elementary Schools | High Schools
Cardinal George
www.archchicago.org .
  Archdiocese of Chicago | Cardinal George 
 

Uczestniczenie katolików w Życiu politycznym

 
  Poniższy tekst jest streszczeniem trzech artykułów Kardynała Franciszka Georga na temat postawy obywatelskiej katolików i ich udziału w g³osowaniu. Teksty te ukazały się na łamach „The Catholic New World” w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Pełne teksty można znaleźć na stronie internetowej The Catholic New World www.catholicnewworld.com.

Ostatnio w mediach dominują liczne informacje o katolickich politykach i ich stanowisku w sprawach publicznych, które to stanowisko odbiega często od moralnego nauczania wiary przez nich wyznawanej. Informacje te podawane są jako przykłady konfliktu pomiędzy Kościołem a państwem: „autorytatywni biskupi próbują narzucić sekciarskie dogmaty dzielnym politykom, usiłującym reprezentować wszystkich swoich wyborców.” Takie spojrzenie wypacza to zagadnienie. W Stanach Zjednoczonych obowiązuje instytucjonalny rozdział Kościoła i państwa lecz zarówno w tym kraju, jak i wszędzie na œwiecie, wiara i życie są nierozłączne.

Wiara jest dobrowolną zgodą umysłu, woli oraz serca na Boga, który miłuje nas i który przemienia każdy aspekt naszego życia (zob.Rz.10:9). W życiu wierzącego nie ma żadnej dziedziny, która byłaby oderwana od jego wiary. Wiara podzielona na poszczególne dziedziny nie jest wiarą, a z pewnością nie jest wiarą katolicką, która rozpoczyna od głoszenia zmartwychwstania Jezusa, a następnie wprowadza w życie implikacje tego wyznania. Jezus dał władzę Apostołom, by rządzili jego Kościołem i nauczali w Jego imię, i w ten sposób wypełniali te implikacje w każdym stuleciu. W samym sercu naszej wiary istnieje rozdział między Kościołem a państwem - król nie jest kapłanem- ale nie może być rozdziału wiary od życia, ani dla króla ani dla kapłana, ani dla nikogo innego kto wierzy, że Jezus powstał z martwych.

Owa szczególna forma instytucjonalnego rozdziału Kościoła i państwa występująca w Stanach Zjednoczonych wytycza granice państwu, które nie może narzucić nikomu żadnego kościoła. Jednak pozwala ona na to, żeby instytucja religijna mogła funkcjonować publicznie. Wolność religii nie może być ograniczona do wolności wyrażania siebie przez wierzących czy swobody sprawowania kultu w ciszy, tak długo jak wiara nie wywiera ¿adnego wp³ywu na debaty publiczne kształtujące społeczeństwo. Przesłanie Chrystusa oraz Jego obietnica wiecznego życia niesie osąd dotyczący wszystkich aspektów tego życia, a wiêc również aspektu kulturalnego, ekonomicznego i politycznego.

Wiara kształtuje polityczną świadomość wierzącego czy to wyborcy czy też osoby piastującej urząd publiczny. Ale wyciąganie z wiary wniosków dotyczących porządku publicznego przyjmowane jest z nieufnością w przypadku Kościołów ewangelickich, a w przypadku Kościoła katolickiego wywołuje wręcz alarm. Dzieje się tak głównie dlatego, że przez ostatnie 30 lat świecką papierkiem lakmusowy wskazującym, czy wiara nie ingeruje aby niewłaściwie w porządek publiczny, było zagadnienie prawnej ochrony życia nienarodzonych. Jest to rzeczywiście zagadnienie kluczowe, nie tylko dlatego, że aborcja jest sama w sobie niemoralna w każdym przypadku, ale również dlatego, że usankcjonowane prawnie zabijanie nienarodzonych podważa szacunek do życia ludzkiego, charakteryzujący postęp cywilizacyjny i odróżniający nas od barbarzyńców.

W społeczeństwie pluralistycznym istniejący system prawny prawdopodobnie nie jest w stanie w pełni usatysfakcjonować każdej ze wspólnot religijnych. Jednak każda wspólnota religijna może oczekiwać, iż należący do niej politycy, będą wypracowywać swoje polityczne stanowisko w świetle wyznawanej wiary oraz że będą postępowali zgodnie z nią. To nie biskupi, ale osobista prawość polityków nakłada na nich takie wymagania.

Obowiązujący w Stanach Zjednoczonych prawny system wspierający aborcję jest najbardziej barbarzyńskim systemem na świecie. Niemal każda inna zachodnia demokracja nakłada ograniczenia na możliwość przeprowadzania zabiegu aborcji czy to ze względu na zaawansowanie ciąży, czy też inne uwarunkowania. Ponieważ sądy w Stanach Zjednoczonych uczyniły aborcję „prawem” ustalenie ograniczeń w jej wykonywaniu stwarza trudności, jakie nie istnieją w innych krajach. W tej sytuacji niedopuszczalne jest, aby polityk - katolik bezkrytycznie akceptował status quo dotyczące aborcji. Takiego podejścia nie da się usprawiedliwić opiniami kilku teologów czy nawet faktem, że większość katolików amerykańskich uważa inaczej; nie można usprawiedliwiać tego w imię osobistego sumienia, które powinno wszak być formowane przez wiarę. Z pewnością nie można tego usprawiedliwiać odwołując się do II Soboru Watykańskiego, który nazwał przecież aborcję „ohydną zbrodnią.”

Obecnie znajdujemy się w okresie podejmowania ważkiej decyzji politycznej. Chociaż Kościół wypowiada się w wielu kwestiach dotyczących ludzkiego życia, sprawiedliwości ekonomicznej, wojny i pokoju, to jednak punktem newralgiczym w amerykańskiej debacie politycznej przez ostatnie trzy dekady jest prawna ochrona dziecka przed aborcją. Szacuje się, że ponad 40 milionów dzieci zostało zgładzonych od czasu, kiedy aborcja „na życzenie” została zalegalizowana przez Sąd Najwyższy. Jest to zbrodnia przeciwko ludzkości i byłaby nią nawet, gdyby Kościół katolicki nie istniał. Aborcja jest faktycznym złem nie dlatego, że Kościół tak uważa. Sprzeciw wobec aborcji jest tak samo jednoznacznym stanowiskiem katolickim, jak sprzeciw wobec kradzieży.

Niezmienne od ponad 2000 tysięcy lat, jasne i wyraźne nauczanie Kościoła katolickiego na temat niemoralności aborcji stwarza szczególnie bolesne wyzwanie dla sumień osób wyznania katolickiego zajmujących stanowiska państwowe oraz dla wyborców w Stanach Zjednoczonych. Ustanawianie i przestrzeganie prawa cywilnego jest zawsze sprawą sumienia. Sumienie w naszej kulturze jest jednak zindywidualizowane, oparte na przekonaniu, że każdy może decydować o tym co dobre, a co złe lub nawet o tym co jest prawdą, a co fałszem. Ważnym wyzwaniem dla każdej osoby zaangażowanej w życie publiczne jest zrozumienie, czym w ogóle jest sumienie.

Jezuita, ksiądz John Courtney Murray, był teologiem katolickim minionego pokolenia, który znacznie przyczynił się do przyjęcia deklaracji II Soboru Watykańskiego w sprawie wolności religijnej. Przechodząc od obowiązku jednostki wobec państwa do szacunku względem swobody religijnej każdego obywatela, dokument ten jednak, według ks. Murray’a, „nie popiera teorii, w myśl której mam prawo do robienia tego, co mówi mi moje sumienie tylko dlatego, że moje sumienie tak mi mówi.” To bardzo niebezpieczna teoria pozwalająca, żeby „ostatecznie moje sumienie, a nie obiektywna prawda decydowały co jest dobrem a co złem, co prawdą a co fałszem.” Wszystkie uczynki ludzkie mają jakość moralną same w sobie, a sumienie powinno dostosować się do prawdy obiektywnej w religii oraz moralności kierującej się przeciw powszechnemu przekonaniu, że szczerość usprawiedliwia każdy czyn.

Podstawą do wszelkich rozważań na temat dobra wspólnego jest obrona każdego ludzkiego życia. Dwadzieścia pięć lat temu, na zakończenie swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych, papież Jan Paweł II powiedział: „Jeśli prawo człowieka do życia jest naruszone w momencie poczęcia w łonie matki, zadany zostaje pośredni cios w cały ład moralny, który powinien zapewniać nietykalność dóbr człowieka. Pośród tych dóbr życie zajmuje pierwsze miejsce.” Obrona każdego ludzkiego życia, bez względu na to jak słabe i biedne może ono być, nie jest tylko jednym z punktów na liście moralnych „spraw do załatwienia.” Jest to zagadnienie kluczowe w dążeniu do wspólnego dobra.

Dla wielu jest oczywiste, że aborcja jest faktycznie niemoralna i wyraźnie uczy się o tym wszystkich katolików. Niektórzy katolicy spieraliby się jednak, że nie wszystko, co niemoralne musi być zabronione przez prawo i że aborcja, choć zawsze niemoralna, jest tak skrupulatnie skrywana w naszym amerykańskim życiu, że każda próba ogłoszenia jej nielegalną, może zburzyć spokój społeczny. Stąd musi być tolerowana właśnie dla wspólnego dobra.

Ten argument ma sens jedynie wtedy, jeśli czynnie działa się, aby zmienić stosunek wobec aborcji z myślą o wprowadzeniu prawnej ochrony każdego nienarodzonego dziecka. Trudno pojąć, jak można z czystym sumieniem twierdzić, że jest ona „prawem” i głosować za jej zachowaniem za wszelka cenę. Wielu katolików straciło cierpliwość wobec tych polityków, którzy głoszą, że dzielą z wyborcami swoją wiarę, a równocześnie głosują jednoznacznie „za prawem do wyboru.” W czerwcu bieżącego roku biskupi Stanów Zjednoczonych ponownie podjęli kwestię roli sumienia w życiu politycznym, oświadczając, że głosowanie za legalną aborcją jest formą współdziałania ze złem, jakim jest sama aborcja.

Czy wszyscy katolicy rozumieją świadomie swoje obowiązki? Najwidoczniej nie, a to oznacza, że księża muszą znaleźć czas na osobistą rozmowę ze swoimi parafianami. Pasterska rozmowa na temat formowania sumienia nie jest ingerowaniem w proces polityczny. Jest pasterskim spełnieniem miłosiernego uczynku, motywowanego pragnieniem ocalenia duszy danego polityka. Pewnego dnia Pan zapyta polityka: „Co uczyniłeś dla najmniejszych z moich sióstr i braci?” Ale Pan zapyta również księdza: „Co uczyniłeś, aby ich ostrzec?” „Jak pomogłeś im w ukształtowaniu ich sumienia?” Jak biedny Łazarz zignorowany przez bogacza, dla którego było już za późno, by zostać ocalonym (Łukasz 16:19-31) tak dzieci zabite w łonie matki staną u bram raju, ale nie będą w stanie pomóc tym skazanym na piekło, którzy je zabijali lub wspierali ich zabijanie.

Niech Pan okaże nam łaskę i obdarzy nas męstwem, abyśmy uczestniczyli w życiu politycznym mając sumienie ukształtowane wiarą, która przychodzi do nas od apostołów.

Niech Bóg was błogosławi.

Oddany Wam w Chrystusie,

Francis Kardynał George, O.M.I
Arcybiskup Chicago

 

 

 
Return to Top
<