PrzesŁanie KardynaŁA 2009
9 marca 2009 r.
Katolicy w Stolicy: Kościół w życiu publicznym
W ubiegłym tygodniu, ponad cztery tysiące katolików, pracowników kościelnych, ochotników i młodzieży szkolnej spotkało się w Springfield, by promować zasady katolickiego społecznego nauczania i wyrazić poparcie albo okazać disaprobatę dla proponowanego prawa, które w tej chwili jest rozważane przez przedstawicieli mieszkańców Stanu Illinois w stolicy. Po krótkiej demonstracji wokół szkół, podzieliliśmy się na grupy, by spotkać jak najwięcej Senatorów i nowego Gubernatora. Zgodnie z informacjami, nasze rozmowy były przeważnie miłe i nasza obecność była dobrze przyjęta.
Rząd Stanowy jak i Rząd Federalny walczy z ogromnym deficytem i z opóźnioną płacą za opiekę społeczną. Katolickie szpitale przeżywają bardzo trudny okres, gdyż muszą pobierać pożyczki, by zapłacić swoje rachunki czekając na państwowe pieniądze przeznaczone dla Służby Zdrowia gwarantowane przez programy rządowe. Katolickie Dzieła Miłosierdzia i inne opieki społeczne mają podobne problemy. Każdy zgadza z tym się, że państwo musi znaleźć sposób i to szybko, by wypłacić pieniądze na rządowe programy, nawet, jeżeli znalezienie tych pieniędzy będzie bardzo trudne i kontrowersyjne.
W ubiegłym tygodniu, mieliśmy aż osiem tematów do dyskusji. Po rozmowie jednak z różnymi przedstawicielami rządu, skoncentrowałem się głównie na dwóch; szkoły i klauzule wolności sumienia. W aktualnym kryzysie ekonomicznym, wielu rodziców znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, bo nawet nie mają pieniędzy na opłacenie za naukę dla swoich dzieci w katolickich szkołach. Obecnie Rząd przyznaje pięćset dolarów ulgi podatkowej dla każdej rodziny, których dzieci uczęszczają do naszych szkół. Poprosiłem, by ta ulga podatkowa została podwyższona do tysiąca dolarów dla każdej rodziny. Państwo nie daje tych pieniędzy dla rodziców lub dla naszych szkół. Tych pieniędzy Państwo nie pobiera od rodziców, których dzieci są w naszych szkołach. Te pieniądze należałoby traktować jako oszczędność finansowa, bo w wypadku, gdyby nasze szkoły przestały istnieć, to państwo musiałoby dodać aż dwa miliardy dolarów do swego już ogromnego deficytu. Podwyższona ulga podatkowa pomogłaby bardzo rodzicom, których dzieci uczą się w katolickich szkołach.
Drugą sprawę, którą chciałem przedyskutować w Springfield to propozycja ustalenia skutecznego prawa, które pozwalałoby odmówić przerywania ciąży zgodnie ze swoim sumieniem, jak również podobne procedury, które prowadzą do zabijanie. Czy to nie smutne, że musimy podejmować tak poważne społeczne restrykcje, właśnie w tym czasie, kiedy powinniśmy wspólnie zając się polityką ekonomiczną. Ten kraju respektuje wewnętrzny sprzeciw odnoszący się do wojny, mimo że jest to moralnie dobre i dopuszczalne działanie w obronie swojej ojczyzny. Dlaczego więc niektórzy chcą odebrać prawo sprzeciwu, oparte na własnym sumieniu, przeciw aborcji, która jest moralnie złym aktem?
Czasami zamiar, by zmniejszyć lub zupełnie wyeliminować publiczny wpływ katolickiego Kościoła w naszym społeczeństwie dyktowany jest tendencjami ideologicznymi głosząc takie hasła jak: społeczeństwo powinno być wolne od jakiejkolwiek religijnej wpływu i retoryki. Religia jest całkowicie prywatną sprawą, a nawet czasami powinno się jej zaniechać nawet w prywatnym życiu. Mimo, że taka opinia nie jest zgodna z amerykańską historią ani z życiem publicznym przez ostatnie dwieście lat, to jednak obecnie, wydaje się, jest to opinia niektórych, którzy kształtują życie publiczne w rządzie, sądownictwie, mediach, na uniwersytetach i przemyśle rozrywkowym.
Ponadto, odczuwa się to, jako szczególne sprzymierzenie przeciw katolicyzmowi. Ta niechęć przeciw katolickiemu Kościołowi może pochodzić z uprzedzenia, które ma swoje źródło w niektórych innych grupach religijnych albo ze stronniczego odczytywania historii człowieka. To uprzedzenie może pochodzić również z własnego doświadczenia będąc nieuprzejmie potraktowanym przez księdza, siostrę zakonną lub przez katolicką instytucję. Niezależnie od tego są też „zasadnicze reguły”, według których jest to intelektualnie i społecznie dopuszczalne, by odsunąć Kościół katolicki z życia publicznego. Pozwolę sobie wymieć cztery z nich, które może ująć w jeden punkt: Kościół określa pewne granice i to w społeczeństwie, które sądzi, że każdy obywatel i cały ten kraj powinien robić to, co sobie życzy, czego pragnie i co jest możliwe. Można byłoby przytaczać wiele przykładów na potwierdzenie tego, to jednak niech ten jeden wystarczy, a mianowicie: Kościół zawsze i niezmiennie naucza o poszanowaniu każdego ludzkiego życia.
Po pierwsze, Kościół uczy, że istnieją religijne granice dla władzy państwowej. Państwo, jeżeli to nie jest despotyczne, nie powinno zmuszać obywatela, by robił coś, co narusza jego osobiste sumienie. Państwo nie może plasować siebie między człowiekiem a Bogiem.
Po drugie, Kościół uczy, że istnieje granica dla indywidualnej wolności. Nikt nie może pozbawić życia bliźniego, nawet dziecka nienarodzonego, tylko dlatego, że jest ono niepotrzebne.
Po trzecie, Kościół uczy, że istnieje granica dla badania naukowego. Aktualny spór o zabijaniu ludzkich embrionów dla celów naukowych ma nie wiele wspólnego z terapią a bardzo duże z pycha ludzką. Wszystkie praktyczne medyczne wyniki dotychczas pochodziły z używania dorosłych i innych hemocytoblastów. Należy, więc postawić pytanie, czy grupa naukowców może żądać absolutną kontrolę nad swoją własną działalnością wykluczając prawo moralne, które rządzi ludzkim postępowaniem?
Po czwarty, Kościół uczy, że istnieją granice w tym jak ktoś może określić swoje własne nauczanie i życie. Chrystus ustanowił Kościół, dlatego żaden katolik albo grupa katolików nie mogą zadecydować, co Kościół powinien uczyć na temat życia albo na temat innych artykułów wiary lub, jakie obowiązki mają być nakładane na nas. W ostatniej kampanii wyborczej, niektórzy z pośród katolików próbowało zmienić definicję, co to znaczy stać “w obronie życia.” Taka postawa to zwykła zdrada wiary, jak to papież Benedykt jednoznacznie przypomniał Przewodniczącej Amerykańskiej Izby Reprezentantów parę tygodni temu.
Zwykle nie jest łatwo usłyszeć o granicach ludzkich pragnień, natomiast granice ustalane przez Kościół wyrażają uniwersalne normy dla moralnego postępowania. Z całym światem, stanęliśmy twarzą w twarz z ograniczonymi możliwościami ekonomicznymi. Wielki Post jest dobrym czasem, by dostrzec znowu moralne granice, które służą nam do stawania się bardziej zarówno cywilizowanymi jak i świętymi.
Nasi wybrani reprezentanci w Springfield i Waszyngton chcą, jestem przekonany, służyć dobru powszechnemu, jak również my wszyscy. Kościół jasno ucząc nas zasad moralnych pomaga nam zrozumieć, co dobro powszechne wymaga od nas, bo te moralne zasady były i są zasadniczo wspólne dla rodzaju ludzkiego. Modlitwa w intencji naszych urzędników rządowych uświadamia nam, że ich postępowanie i nasz decydują nie tylko o tym, jak żyć będziemy razem tutaj, ale też czy wszyscy zamieszkamy wspólnie we wieczności.
Niech was Bóg błogosławi.
Wasz szczerze oddany w Chrystusie,
Francis Kardynał George, OMI
Arcybiskup Chicago
|