Archdiocese of Chicago
www.archchicago.org Locators:  Parishes | Elementary Schools | High Schools
Archidiecezja w Chicago
:: Portal w języku polskim

PrzesŁanie KardynaŁA 2009


8 września 2009 r.

Zniewoleni przez Epokę, Stracony dla Chrystusa

Tydzień temu, grupa Polaków w Chicago zebrała się na cmentarzu St. Adalberta
(św. Wojciecha), by uczcić 70 rocznicę najazdu nazistowskiego Wehrmachtu na Zachodnią Polskę w dniu 1 września 1939 r. a w dniu 17 września 1939 r. Związek Radziecki najechał na Wschodnią Polskę. Jak Arcybiskup Fulton Sheen mówił wtedy, Polska była “ukrzyżowana między dwoma łotrami.” Po Mszy św. przeszliśmy do pomnika zwróconego do Alei Milwaukee postawionego ku pamięci 22,000 członków polskiego oficerskiego korpusu, którzy ze wiązanymi rękami drutem kolczastym, zostali rozstrzelani, na rozkaz Stalina, w lasach katyńskich w roku 1940.

Podczas II Wojnie Światowej zginęło pięćdziesiąt pięć milionów ludzi. Polska straciła sześć milionów, w tym trzy miliony to Żydzi i trzy miliony to Chrześcijanie. Nazistowski plan dążył do tego, by unicestwić wszystkich Żydów Europy a ich sukces w zamordowaniu sześciu milionów z nich musimy nadal pamiętać i potępiać. Naziści też zaplanowali wymazać polską kulturę i historię, a z czasem, cały naród polski.

W nazistowskiej zajętej Polsce, jak zrelacjonował amerykański Ambasador, Anthony Drexel Biddle do naszego rządu, że Polakom nie było wolno mieć stosunków seksualnych, a kobiety w ciąży poddawane były przymusowej aborcji. Hans Frank, nazistowski Generalny-Gubernator Polski, który urządził swoje główne biura w mieszkaniu Arcybiskupa Krakowa, tak pouczał Niemców: “Polak nie ma żadnych praw…głównym naszym celem to wykończenie, tak szybko jak to jest możliwe, wszystkich polskich napastliwych polityków, księży i liderów, którzy wpadną w nasze ręce...Każdy ślad polskiej kultury ma być wyeliminowany. Ci Polacy, którzy wydają się mieć nordyckie rysy będą wywiezieni do Niemiec do pracy w naszych fabrykach…Reszta? Będzie pracowała. Będzie mało jadła. I w końcu poumiera. Polski nigdy już więcej nie będzie.”

Młody, utalentowany artystycznie mężczyzna, Karol Wojtyła dołączył do innych, by w ukryciu szukać sposobów do zachowania kultury i tożsamości polskiej. Podczas niemieckiej okupacji Krakowa napisał swoją pierwszą sztukę, „Dawid”, dramat częściowo biblijny, częściowo zakorzeniony w polskiej historii. Pięćdziesiąt lat później, już jako papież Jan Paweł II, napisał list apostolski z okazji 50 rocznicy początku tego, co stało się Drugą Wojną Światową. W tamtym liście, napisanym dwadzieścia lat temu, Papież mówił o obowiązku by zapamiętać, Bóg mi świadkiem, okrucieństwa wojny i by modlić się o przebaczenie. Nawiązał on wtedy, do orędzia papieża Piusa XII skierowanego do całego świata z dnia 24 sierpnia 1939 r.: “Nic nie tracimy żyjąc w pokoju. Wszystko można stracić przez wojnę.”

Jan Paweł II opisał zwięźle i dokładnie poniżenie i pogardę dla osoby ludzkiej, których sam był świadkiem w okupowanej Polsce. Pisał o prześladowaniach Żydów aż do całkowitego unicestwienia w obozach w Oświęcimiu, Majdanku i w Treblince. Pisał również o roli religii w zwalczaniu totalitarnych ideologii i państwa. Pouczał o prawach ludzkich, specjalnie w małych i słabych krajach. Apelował o zwiększenie wysiłków w celu ograniczenia zbrojeń. Wytyczył sobie cele w dokształcaniu młodzieży i wprowadzaniu zasad moralnych do życia publicznego.

Dwadzieścia lat po liście Jana Pawła II możemy popatrzeć znowu na życie publiczne i zadać sobie kilka pytań. Zapomnieliśmy, sądzę, jak właśnie popularny był zarówno faszyzm jak i komunizm w latach 20 i 30. Oba ruchy miały zwolenników nie tylko w krajach ich narodzenia, się, ale też tutaj i w Europie Zachodniej, jak również w innych częściach świata. Wtedy ludzie przyjmowali te dwa ruchy jako szlachetne eksperymenty. Oba ruchy, gdy doszły do władzy, walczyły z ubóstwem w ich krajach i oba, wydawało się, że wytyczały nowe cele i dawały nadzieję dla ludzi w ich krajach. Oba ruchy zdobyły entuzjazm i poświęcenia się młodych ludzi. W Niemczech, jak i w Rosji, policja i prawnicy, lekarze i dziennikarze współpracowali w działaniach, które systematycznie pozbywały się ludzi niepotrzebnych przez rząd, ludzi, których “jakość życia” nie spełniała poziomu ocenianych przez innych. Jakąkolwiek moralność ludzie wtedy mogli mieć, została ona zatracona w entuzjazmie i w potrzebach danej chwili.

“Moralna otchłań, włączając pogardę dla Boga i w konsekwencji dla człowieka, do którego świat został wrzucony, ludzkość stanęła twarzą w twarz z potęgą „Księcia tego świata” (J 14: 30). Tego, który może uwieść sumienia kłamstwami, zakorzenić pogardę dla człowieka i dla praw, dzięki kultowi siły i potęgi. Dzisiaj,” kontynuował papież Jan Paweł II w jego liście dwadzieścia lat temu, “pamiętamy o tym wszystkim i rozmyślamy o ekstremach, które mogą prowadzić do odrzucania wszystkiego, co się tyczy Boga i do każdego transcedentalnego prawa moralnego.”

W przeciwieństwie do tego, co czasami słyszymy dzisiaj, nie jest religią ta, która prowadzi do przemocy; tylko fałszywa religia może tak czynić. Publiczne mówienie o Bogu wprowadza nas w świadomość obecności Tego, którego nigdy nie możemy jakby dokoptowywać do naszych własnych celów. Język religijny jest elementem korygującym grzeszne impulsy i plany, nienawiść i pogardę dla innych. Religijny język staje się bardzo niebezpieczny wtedy tylko, gdy jest użyty w określaniu „Ludzi” lub „Państwa” jakby byli Bogami. Religijny język jest grzeszny, jeżeli oswaja Boga sprowadzając Go do pozycji obywatela jakiegokolwiek kraju, ograniczając Go do poziomu naszego doświadczenia albo naszych kulturalnych norm. Gdy jesteśmy zniewoleni przez obecny czas, Chrystus nie może powołać nas do nawrócenia się, które jest potrzebne do życia w pokoju z innymi teraz i z Nim w wieczności. Każde pokolenie musi nauczyć się tamtej lekcji na nowo.

Niech was Bóg błogosławi.

Wasz szczerze oddany w Chrystusie,

Francis Kardynał George, OMI
Arcybiskup Chicago

Return to Top