PrzesŁanie KardynaŁA 2010
9 lipca 2010 r.
Imigracja i prawo
W ubiegłym tygodniu, wraz z biskupem Gustavem Garcią i dwoma innymi księżmi z naszej archidiecezji, udałem się do stanu Michoacan w Meksyku, aby poznać miejsce, skąd pochodzi wielu katolików mieszkających obecnie na terenie Archidiecezji Chicago. Były to przede wszystkim odwiedziny duszpasterskie. Arcybiskup Alberto Suarez, z miejscowości Morelia w stanie Michoacan, gościł kiedyś u mnie w Chicago prosząc, abym udał się do niego z rewizytą. Mój pobyt tam wykorzystałem jako okazję do zebrania informacji. Rozmawiałem z wieloma biskupami, przywódcami władz. Nasza wymiana zdań pomogła mi w zrozumieniu sytuacji ludności zamieszkującej stan Michoacan, a im zapewne uświadomiła, jak wygląda życie ich przyjaciół i krewnych przebywających w USA. W podroży tej nie zabrakło akcentów religijnych, gdyż udałem się z pielgrzymką do katedry w Morelii, a następnie do Sanktuarium Matki Bożej z Guadelupe, w mieście Meksyk.
Matka Boża jak prawo
W Meksyku, wizerunek Matki Bożej z Guadelupe jest wszechobecny. Najświętsza Maria Panna ukazała się św. Juanowi Diego w 1531 roku, w mieście będącym obecnie stolicą Meksyku i od tam tego czasu pozostała główną postacią historii tego kraju. Przed Jej objawieniem, tereny obecnego Meksyku zamieszkiwało wiele różnych plemion i ludów. Po jej objawieniu, Matka Boża z Guadelupe stworzyła jeden naród. W czasie, gdy się modliłem i myślałem o Maryi i jej sanktuarium, zadałem sobie pytanie, co scala naród amerykański, do czego odwołuje się każdy Amerykanin, zastanawiając się nad swoją tożsamością narodową.
Można dowodzić, że tym czymś jest prawo. Prawo uczyniło nas narodem. Uważamy, że nasza tożsamość wypływa z naszego związku z Konstytucją, a tożsamość jednostki w świetle prawa jest głównym źródłem wartości poszczególnych osób i ich relacji wobec innych. Mity o osadach zakładanych na zachodzie opierają się na wprowadzaniu prawa na terenach niecywilizowanej dziczy. Postępowania sądowe stanowią znaczną część naszych codziennych wiadomości. Jesteśmy bardzo zróżnicowani pod względem kulturowym, językowym, religijnym i ekonomicznym, prawo jednak jest nam wszystkim wspólne. Jesteśmy narodem prawa. W Stanach Zjednoczonych to właśnie prawo odgrywa taką samą rolę, jak Matka Boża z Guadelupe w Meksyku.
Problem imigracji w USA
Najbardziej czułym punktem obecnej debaty na temat imigracji jest nieudokumentowany pobyt wielu osób przebywających w naszym kraju. Można przyjąć, że większość z nich, na co, dzień żyje zgodnie z prawem, przyczynia się do wzrostu ekonomicznego, płaci podatki i stanowi ogniwa w ustalonej strukturze społecznej naszych miast czy parafii. Jeśli jednak ich pobyt tu jest nieudokumentowany to właśnie to jest głównym wyznacznikiem tego, kim są. Ich status w świetle prawa to coś więcej niż fakt—to symbol nadający im wartość.
W obecnej debacie na temat reformy przepisów imigracyjnych, episkopat amerykański jasno określił, że nie popiera nielegalnej imigracji. Nikt nie ma prawa nielegalnego przyjazdu do czyjegoś kraju. Mamy tu jednak do czynienia z sytuacją będącą wynikiem wieloletniej, nieskutecznej obrony granic naszego kraju przez nasze władze. Przyczyn nielegalnej imigracji jest wiele. Obcokrajowcy poszukują lepszego życia lub pracy, a pracodawcy najmują osoby, które są im potrzebne. Często bywało, że nasze władze nie były w stanie lub nie chciały zatrzymać napływu tego rodzaju pracowników, patrząc na nich przez palce, bo tak naprawdę wykonywana przez nich praca wspierała naszą ekonomię. Teraz mówi nam się, że w naszym kraju przybywa około dwunastu milionów mężczyzn, kobiet i dzieci o nieudokumentowanym pobycie.
Wołanie o reformę imigracyjną
W świetle tych okoliczności, episkopat amerykański wystosował apel o reformę obowiązującego prawa, którą można przeprowadzić jedynie na szczeblu federalnym. Punktem wyjścia dla tego typu reformy powinien być szacunek należny każdej istocie ludzkiej, bez względu na jej status prawny. Powinna ona zapewniać możliwość uzyskania obywatelstwa obywatelom praworządnym, oraz wydalenia z kraju tych, którzy popełnili przestępstwa. Droga do uzyskania obywatelstwa musi rozpocząć się od zarejestrowania wszystkich mieszkańców tak, aby osoby przebywające tu bez odpowiedniej dokumentacji mogły zacząć żyć po właściwej stronie prawa.
Reforma to nie amnestia, stąd prawdopodobnie konieczne byłoby nałożenie grzywny za nielegalne przekroczenie granicy. Należałoby też zobowiązać ich do nauczenia się języka angielskiego oraz przyswojenia wiadomości na temat podstawowych zasad prawnych obowiązujących w naszym kraju. To właśnie te i inne elementy reformy praw imigracyjnych powinny być przedmiotem publicznej dyskusji.
Sugestie episkopatu amerykańskiego
Częścią reformy prawa imigracyjnego może być na przykład program tymczasowych wiz pracowniczych dla osób, które nie chcą zamieszkać w Stanach zjednoczonych na stałe. Odpowiednia ilość tego rodzaju wiz przyczyniłaby się do zredukowania nielegalnego przemytu osób z zagranicy, co przerodziło się w handel ludźmi, narkotykami i stanowi źródło przemocy. Elementem tego programu byłby również ogólnokrajowy system weryfikacji zatrudnienia, dzięki któremu władze sprawdzałyby, czy pracowników przebywających w naszym kraju legalnie. Konieczny byłby również ścisły nadzór takiego systemu, zapewniający ochronę danych, tak pracowników, jak i pracodawców.
Są to sugestie, zaproponowane przez biskupów w nadziei, że wpłyną one na debatę publiczną dotyczącą imigracji i prawa. Chodzi tu przecież nie tylko o prawo, ale, co ważniejsze, o ludzi. Episkopat USA uważa, że obecność w naszym kraju osób z Meksyku jest błogosławieństwem. Wielu z nich pochodzi z tego samego domu wiary. Z nimi czujemy się jak w domu, czy to ich, czy naszym. Mamy wspólną Matkę, Matkę Bożą z Guadelupe. Niech Ona pomoże nam być sprawiedliwymi wobec siebie w świetle prawa, a w Kościele patrzeć na siebie a miłością.
Z pozdrowieniem w Chrystusie,
Kardynał Francis George, OMI
Arcybiskup Chicago
|